Wybierz miasto:

Reklama

http://www.AutoDoc.pl
www.CzesciAUTO24.pl

MELT 2015, czyli WHO NEEDS SLEEP TONIGHT? [RELACJA]

Zgłoś nadużycie
Po odwiedzinach na większości polskich festiwali, przyszła pora na wypad za naszą zachodnią granicę. Padło na Melt Festival 2015 w Ferropolis, który uznawany jest za raj dla festiwalowiczów. Przed wyjazdem zrobiliśmy mały internetowy rekonesans (no dobra, nie taki mały) i z każdą przeczytaną stroną oraz kolejnym kawałkiem na YouTube apetyt rósł i to niebotycznie. Nie ukrywamy, że poprzeczkę ustawiliśmy bardzo wysoko, przez co początkowo towarzyszył nam strach, że możemy się zawieść.

 

GALERIA ZDJĘĆ z FESTIWALU TUTAJ

 

Przygotowania nie trwały za długo, podobnie jak podróż, która zajęła nam pięć godzin z hakiem. Po odebraniu akredytacji oraz załadowaniu pieniędzy na chip (który dostaje się wraz z opaską) ruszyliśmy na pole namiotowe. Ochroniarz wpuścił nas z uśmiechem na twarzy, nie sprawdzając nawet bagażu. Wtedy też dotarło do nas, że na teren campingu można wnieść co tylko dusza zapragnie i tak też było. Po rozbiciu namiotu oraz delikatnym zaprawieniu się do boju ruszyliśmy na koncerty.

W sytuacji, gdy line up jest naszpikowany świetnymi artystami, trzeba dokonywać wyborów, które nie należą do najłatwiejszych. Na całe szczęście przechodząc pomiędzy poszczególnymi scenami (które znajdują się bardzo blisko siebie) zupełnie się tego nie odczuwało. Industrialny klimat starej kopalni po zmroku wprowadzał nas w zupełnie inny świat.

008

Co do artystów - pierwszy dzień dla nas wygrał Flume, który zamknął tego dnia Main Stage. Ciarki przechodziły nas wielokrotnie, ale końcówka na której zagrał Insane oraz swój chyba najbardziej znany remix You and Me, w moim mniemaniu już ustawiła ten koncert na pierwszym miejscu. Fani muzyki technicznej mogli bawić się na Big Wheel Stage, gdzie i nas powiało na Rodhad, Chrissa Liebinga oraz Alana Fitzpatricka. Największym zaskoczeniem tego dnia był Autachre, na którym zebrała się tylko garstka osób, jednak ilość dymu oraz serwowane przez niego ambientowo-eksperymentalne dźwięki wprowadziły publikę w iście ekstatyczny stan.

019

Warto jeszcze dodać jedną postać: A-Trak. Pierwszy dj, który wygrał trzy główne dj-skie tytuły (DMC, ITF i Vestax) nie mógł zawieść. Gdy wchodziliśmy rano na teren campingu, dalej przed oczami widniał nam napis, który nas pożegnał: Who needs sleep tonight?. W tym momencie zrozumieliśmy fenomen tego festiwalu, a przecież czekały nas jeszcze dwa dni.

024

Drugiego dnia, gdy wszyscy bawili się na Django Django, my powędrowaliśmy na 45-cio minutowy show Evian Christ, który można określić jedynie jako mindblowing. Również drugiego dnia mieliśmy więcej czasu, by rozejrzeć się po terenie festiwalu. W kwestiach organizacyjnych na pewno trzeba Niemców docenić. Znany nam Ordnung must sein sprawdza się również w warunkach festiwalowych. Organizacja sanitariatów oraz punktów z wodą pitną zasługuje na 5 z plusem. Podobnie sytuacja ma się z jedzeniem, które było dobre, a do tego niedrogie i zróżnicowane. Jeżeli ktoś boi się, że nie zna niemieckiego, to zapewniamy, że angielski w zupełności wystarczy.

025

 

026

027

 

Po krótkim zwiedzaniu poszliśmy na bardzo solidny występ Giorgio Morodera, a następnie rozpoczęło się czekanie na Kylie Minogue, która miała ewidentnie największą frekwencję na festiwalu. Jej występ z kolei można określić jako typowe amerykańskie show, z którego skoczyliśmy na Cashmere Cat i nie żałujemy. Gwiazda soboty? Chyba Sven Vath, i choć jego trzygodzinny set bardzo długo się rozkręcał, to publika ewidentnie była wniebowzięta.

kylie

Niekwestionowaną gwiazdą ostatniego dnia było ALT - J. Panowie nie bez powodu w bardzo krótkim czasie stali się festiwalowymi headlinerami, choć nie uważamy, by ten repertuar pasował właśnie do Melt. Na wielki plus zasłużyło również Howling, które mam nadzieję wkrótce usłyszymy na pierwszym koncercie w naszym kraju. Dla fanów muzyki elektronicznej tego dnia grała Nina Kraviz, a także Damian Lazarus, którego będziemy gościć na tegorocznym Audioriver.

Podsumowując: okazało się, że to Melt postawił poprzeczkę bardzo wysoko. Po tak udanym wyjeździe ciężko będzie spoglądać na inne festiwale, nie patrząc na nie przez pryzmat tego, co zgotowano nam w Ferropolis. Już tęsknimy i wyczekujemy kolejnej edycji.

068



Klubowa.pl

Użytkowników:
Zdjęć:
Klubów:
Imprez:
Treści:
346K
4M
3950
1089K
7183



Korzystanie z Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki czytaj więcej. Akceptuję