Wybierz miasto:

Reklama

http://www.AutoDoc.pl
www.CzesciAUTO24.pl

10 na 10 – relacja z OFF Festival 2015

Zgłoś nadużycie
Off Festival okiem klubowa.pl ;)

 

Tuż po pojawieniu się na terenie festiwalu dowiedzieliśmy się, że z Arturem Rojkiem na Offie jest jak z Woodym Allenem w Nowym Yorku - przejdziesz się trochę, zajrzysz tu i tam, a na pewno go gdzieś spotkasz. Niestety, nie mieliśmy szczęście i tak się nie stało, a wielka  szkoda bo chcieliśmy mu uścisnąć dłoń i pogratulować wspaniałego festiwalu.

Była to już 10 edycja festiwalu, która obroniła się świetnym line-upem, co przełożyło się na frekwencję. Przed festiwalem można było słyszeć głosy, że brak sponsora tytularnego będzie mocno odczuwalny, a pośród artystów brakuje prawdziwych headlinerów. Okazało się jednak, że Artur Rojek zgotował bardzo dobrze zbilansowany program pełen niespodzianek. A propos zgotował, to warto podkreślić ,że nawet 40-stoponiowe upały nie były w stanie odstraszyć festiwalowiczów, którzy dzielnie przemieszczali się z koncertu na koncert. Tych bardziej zmęczonych pogodą można było zobaczyć na strefie Gastronomicznej, gdzie delektowali się zimnymi napojami czy pysznym jedzeniem (które ponoć jest nieodzownym elementem festiwalu od początku jego istnienia).

 

Pierwszego dnia niekwestionowanym zwycięzca był zespół Sunn O))). Panowie swoją ścianą dźwięku wprowadzili iście piekielny efekt, który spotęgowały potężne kłęby dymu podświetlane na przemian na czerwono i niebiesko. Publika z każdą kolejną minutą zapadała się co raz bardziej w tworzony gitarowy hałas urozmaicony krzykami i mantrami wokalisty. Choć w Internecie po koncercie można było usłyszeć wiele negatywnych opinii mieszkańców okolic Muchowca, to zaproszenie panów z Sunn O))) było strzałem w dziesiątkę. W końcu nie ważne jak mówią, ważne że mówią. A to był dopiero początek.

Ciekawym zjawiskiem był duet Ho66o6, który zagrał na dzikiej scenie. Połączenie hardcore`u z rapem w najlepszym wydaniu. Mnóstwo dymu, wściekłości, brudu i chaosu dało miksturę, którą wszyscy obecni na ich koncercie się upili. Co ciekawe panowie nie wydali jeszcze longplaya, a już jest o nich głośno.

Warto wspomnieć o mocnej polskiej gwardii, która rozpoczęła festiwal. Na dzień dobry zagrali LXMP, Nagrobki, The Stubs, Komandarek czy Kristen, którzy zaprezentowali się z jak najlepszej strony. Nie dziwi więc, że od tego roku Off Festival nawiązał współpracę z KEXP, znanym amerykańskim radio, które zaprezentowało 10 polskich artystów na swojej antenie.
Najsłabszym elementem pierwszego dnia był występ zespołu The Residents. Ciężko stwierdzić czy był to dobry wybór na headlinera, jednak nam się wydaje, że NIE. Formacja ta już przebrzmiała, a cały misterny spektakl zamienił się w mizerne show, które wynagrodzić mogła Burleska w Kawiarni Literackiej. Najwytrwalszych można było spotkać po godzinie 3 w namiocie Trójki, gdzie tańczyli do muzyki Afrikan Sciences.

day1

Drugi dzień zaczęliśmy również polskimi akcentami, które zaprezentowały się równie dobrze. Warto tu wymienić chociażby Ketha, projekt Olo Walicki Kaszebe II, Kortez czy Kinsky. Nawet do tego grona zaliczyć można Pro8l3m, który świetnie zagrał na dzikiej scenie, a także Ten Typ Mes, który jednak nie do końca pewnie czuł się przed alternatywną publicznością na dużej przestrzeni. Jego koncert można było zamienić z Sun Kill Moon, na którego występ na scenie Trójki przybyły tłumy. Niestety namiot nie pomieścił wszystkich i połowa obeszła się smakiem.

Fanów ciężkiego grania tego dnia rozpieszczał The Dillinger Escape Plan, który dał świetne show, jednak zdecydowanie lepiej panowie wypadają na koncertach klubowych. Magiczny klimat stworzyli tego dnia Sun Ra Arkestra, a także Xiu Xiu, które świetnie poradziła sobie z soundtrackiem Angelo Badalamentiego do Twin Peaks, dodając mu jeszcze więcej mroku i aury tajemniczości. Piękno w czystej postaci. Z niespodzianek wartych uwagi to ewidentnie SelvHenter. Panie dały ostro czadu. Od godziny 2 zaczęło się święto dla klubowiczów. Najpierw zagrali na Scenie Leśnej Ron Morelli oraz Low Jack, a następnie tuż obok na Scenie Trójki Lee Gamble, który zaserwował wybuchowy koktajl techno i house`u. Ochrona długo musiała powtarzać slogan „zapraszamy jutro" by pozbyć się roztańczonej publiki. Panie Rojek, może trochę więcej takiej muzyki?

day2

Trzeci dzień to wisienka na Offowym torcie, na którym królował Main Stage. Genialny występ Son Lux, który swoimi monumentalnymi pieśniami przygotował publikę na to co czekało ją za chwilę. Czuć jednak było, że wiele osób nie znało twórczości Ryanna Lotta i jego kolegów, jednak bardzo szybko zaskarbili sobie ich sympatię przez zagrane już jako drugie Easy. Na koniec usłyszeliśmy Lost it to trying, a publika pożegnało panów gorącymi brawami. Nie możemy się już doczekać ich występu jesienią w Warszawie.

Następna na scenie głównej była Patti Smith, na której występ będący odtworzeniem debiutanckiej płyty „Horses" z 1975 roku stawiła się licznie i z dużym wyprzedzeniem. Koncert można śmiało określić jako fenomenalny. Doskonały kontakt w widownią był widoczny od początku, a sama Patti pomimo już sędziwego wieku udowodniła, że jest wieczna. Puentą świetnego koncertu są jej słowa wykrzyczane do tłumu "Możecie robić, co chcecie, więc zmieniajcie świat, bo kto, jeśli nie wy?". Niestety dużo ludzi wzięło sobie to do serca i wyszło po jej koncercie. Szkoda, bo warto było pozostać na Run The Jewels. Nie ukrywamy, że był to koncert na który czekaliśmy najbardziej. Energia, świetne bity, chwytliwe teksty, a do tego okazało się, że również genialne koncerty. Publiczność na Offie kupiła ten produkt bardzo szybko. Panowie weszli na scenę przy dźwiękach "We Are The Champions" Queenów. Z każdą następną minutą koncertu udowodnili, że mieli rację, są mistrzami.

Warte uwagi tego dnia były również koncerty Algiers (nie bez powodu panowie byli w trasie z Interpolem, bo robią genialną muzykę), świetnego japońskiego Buffalo Daughter, a także Decapitated. Klubowicze mogli wybawić się na Acid Arab, gdzie panowie zagrali mieszankę techno i arabskim muzyki, a także na Nigga Fox gdzie techno było wymieszane z Kuduro.

Podsumowując: wiele osób może odczuwać niedosyt i doszukiwać się tzw „dziury w całym", ale według nas liczba malkontentów jest bardzo mała, a krzyczą oni bardzo głośno. Można się do paru rzeczy przyczepić, jednak wyjątkowość i klimat tego festiwalu, połączony z mieszanką artystów na których czekamy, zadziwią nas czy rozczarują daje miejsce w którym chce się przebywać dłużej niż 3 dni w roku. Daje miejsce do którego chce się wracać.

Naszą relację zakończymy rozważaniem z początku relacji. A więc krótko: Panie Rojek, gratulujemy udanego OFFa! Dziesiąta edycja na dziesiątkę!

day3

 

foto:FB Off Festival, adamburakowski.pl 



Klubowa.pl

Użytkowników:
Zdjęć:
Klubów:
Imprez:
Treści:
346K
4M
3951
1097K
7183



Korzystanie z Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki czytaj więcej. Akceptuję