Wybierz miasto:

Reklama

http://www.AutoDoc.pl
www.CzesciAUTO24.pl

OFF Festival 2016: Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany.

Zgłoś nadużycie
Tegoroczny OFF okazał się być pełnoprawnym OFFem z nazwy, a wszystko to za sprawą artystów którzy nie wystąpili/wycofali się w tym roku.

 

Internet szybko zaczął zapełniać się narzekaniami festiwalowiczów, którzy to z każdym dniem mieli coraz więcej powodów by wzniecać burzę, siać ferment i dyskredytować markę jaką przez lata zbudował sobie OFF Festival i Artur Rojek. Ile w tym było pecha, a ile winy artystów i organizatorów? Może lepiej tego nie wiedzieć. Oczywiście, że utrata dwójki headlinerów to wielka strata, która może mocno się odbić na przyszłych edycjach festiwalu. Ale czy aby na pewno liczba narzekań na stronie fejbukowej OFFa i wszystkich artykułach powiązanych z tym Festiwalem jest podstawna? Przyjrzyjmy się po krótce każdemu z trzech dni Festiwalowych i na koniec spróbujmy dokonać oceny.

 

Pierwszy dzień zawsze budzi odrobinę niepewności, a także ma się co do niego największe oczekiwania. Głowa jeszcze gorąca i pełna planów jak to nie spędzi się tegorocznej edycji i jakiego artysty to się nie zobaczy. Wszystkie plany jak zwykle są weryfikowane. Tak też stało się pierwszego dnia. Piątek upłynął nam pod znakiem gitar i mocnego uderzenia. Na początek mocne i krótkie wejście Show Me The Body, następnie oldschoolowe ale nie nudzące się Clutch, potem Sleaford Mods i na deser Napalm Death. Tak rozpoczęliśmy festiwal i choć nie można powiedzieć, że się nudziliśmy to czegoś nam brakowało. Zaserwowano nam w międzyczasie eklektycznego Willisa Earl Beala, który musimy przyznać nas zmęczył. Odwołany Zomby był z kolei jak strzała prosto w serce. Łzy same powoli zbierały się i tylko czekały by rozlać się po twarzy. Entuzjazm opadł i dużo więcej czasu spędziliśmy już na strefie gastro by zapić smutki. Zajrzeliśmy jeszcze na koncert Yung Leana oraz potańczyliśmy chwilę na DJ Koze i Machinedrum. Szybki powrót i zbieranie sił na nowy dzień okazał się dobrym pomysłem.
Gdy ponownie przekonaliśmy się na własnej skórze, że nie ma co za dużo planować, to organizatorzy uraczyli nas dawką zmian w line upie. To był znak by iść tam gdzie nas nogi poniosą. Do 21 koncerty choć były dobre, to nie robiły na nas wrażenia. Niby grał kultowy Lush, niby nasze polskie Rysy, czy Islam Chipsy, ale pomimo jakości szukaliśmy czegoś innego. Obudził nas dopiero podlany elektroniką modern jazz zaserwowany przez Jaga Jazzist oraz magiczne Jambinai, które przeniesione na główną scenę (jedna z najlepszych decyzji festiwalu). Aż ciężko uwierzyć że połączenie basu, gitary i perkusji z tradycyjnymi koreańskimi instrumentami takimi jak haegeum czy geomungo może dać tak piorunujący efekt. Następnie impreza z GusGus (do której nikogo nie trzeba było przekonywać, zwłaszcza gdy jako trzecie zagrano „Over" tłum oszalał), by za chwilę zderzyć się z polską Mgłą. Trzeba przyznać że gatunkowo w tym roku zaserwowano nam potężny rollercoaster. Na deser jedna z największych niespodzianek, czyli Fumaca Preta. Panowie zostali ściągnięci cudem na Off, na zastępstwo. Ale za to jakie to zastępstwo było. Połączenie psychodeli i latynoskich rytmów? Czemu nie! Idealny koktajl z parasolką. Tańce, hulańce i swawole, w pięknych i niecodziennych aranżacjach. Wisienka soboty na bardzo dobrym torcie. I gdzieś w tym wirze zapomnieliśmy o odwołanym The Kills i tym, że Wiley w ogóle nie wsiadł w samolot.
Trzeci dzień to wyczekiwanie naszych faworytów: Kiasmos, Powell, Lightning Bolt oraz Rodhad. Islandzki duet przyznał (a właściwie Ólafur Arnalds), że istniała szansa, że nie pojawią się w Katowicach ze względu na jego połamane żebra. Na całe szczęście lekarz wyraził zgodę na występ (warto zauważyć że wszystkie inne koncerty trasy zostały odwołane), Panowie zagrali i zaserwowali nam piękne show o którym będziemy jeszcze na długo pamiętać. Genialne wizualizacje i przenikające przez niebo światła sprawiały wrażenie jakbyśmy się zatrzymali i mieli pozostać w tej właśnie chwili na wieczność,. Czyste piękno. Zapytacie pewnie kto to Powell, ale my tego pana mieliśmy na liście. To co młody Brytyjczyk nam zaserwował przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Nigdy tak połamane dźwięki nie były tak dobre do tańca. Po występie Powella tym bardziej żałujemy, że Zomby nie dotarł (który to już, 3 raz?). A co do Lightning Bolt? Panowie dosłownie wgnietli nas w ziemię, więc jesteśmy w 100 % usatysfakcjonowani. A propos satysfakcji, to szkoda jednak odwołania Anohni, na którą również bardzo liczyliśmy, jednak choroba nie wybiera. Zamiast jej usłyszeliśmy Thundercuta, który miał zagrać parę godzin wcześniej, ale spóźnił się na samolot i jego występ mógł się odbyć właśnie dzięki powstałej luce. Na przyszłość czujemy, że pojawią się nowe zapisy w umowach z artystami. Tego dnia również na duży plus Daniel Avery, Patha Du Prience , a także Basiński. Wracając jeszcze do Rodhada: słowo które ciśnie się na usta to geniusz. Odezwa do Was drodzy klubowicze: wszyscy grzecznie idą tańczyć, gdy ten Pan z Berlina wróci do naszego kraju!

Podsumowując:
Tak, było dużo zmian i zamieszania.
Tak, szkoda że nie zobaczyliśmy odwołanych artystów.
Tak, takie rzeczy się zdarzają i będą się zdarzać, a my nie mamy na nie wpływu.
Tak, trzeba zaufać organizatorom. Nie bez powodu doszło do zwrotu biletów, a nie oszukujmy się: karnet to karnet i nikt nie udowodni, ze akurat dla 2 artystów kupiłeś karnet, sorry. Nawet jeśli tak było to warto otworzyć się na innych artystów, bo line up był bardzo rozmaity i wielce udany.
Tak, było pięknie i widzimy się za rok na OFFie, bo przecież nie ma tego złego... :)

thundercat

Thundercat, fot. Honorata Karapuda, źródło: FB Off Festival

beach slang

Beach Slang, fot. Honorata Karapuda, źródło: FB Off Festival

kaliber 44

Kaliber 44, fot. Honorata Karapuda, źródło: FB Off Festival

mudhoney

Mudhoney, fot. Honorata Karapuda, źródło: FB Off Festival



Klubowa.pl

Użytkowników:
Zdjęć:
Klubów:
Imprez:
Treści:
346K
4M
3950
1089K
7183



Korzystanie z Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki czytaj więcej. Akceptuję